Koniec roku...
Ten rok należał do jednych z najtrudniejszych w naszym życiu. Myślę, że następny też nas doświadczy...
Każdego roku, robiąc podsumowanie tego co przeszliśmy w mijającym roku, wyciągałam coś pozytywnego. Nasuwały się wnioski, które pozwalały uwierzyć, że to co się wydarzyło, było po coś. Czegoś mieliśmy się nauczyć, nawet jeżeli było ciężko. W tym roku jest inaczej. W tym roku nie napiszę podsumowania, bo nie skończyła się ta historia. To, co zaczęło się w marcu, trwa nadal. Jeszcze trwa...
Agnieszka gaśnie...
Nasze słońce jest wycieńczone chorobą, bólem i życiem, jakie jej dano. Agula na szczęście dużo śpi. Od 21 marca każdy dzień z córką, jest dla nas cudem. Ile tych cudów jeszcze przed nami? Nie wiem. Jest opuchnięta, co widać na zdjęciach. Nie dlatego, że przytyła, nie. To skutek podawanych sterydów i niewydolności krążeniowej. Do tego dochodzi problem z uchem i węzłami. Ból stawów i mięśni...
Zbliża się czas, kiedy będziemy musieli pozwolić jej odpocząć. Głowa mówi, że powinna to zrobić już, teraz, nawet wczoraj. Jednak serce nasze, rodziców, nie umie się przełamać. Teraz jest trudny czas. Agnieszka potrzebuje dużo naszej miłości. Najważniejsze, żeby nie cierpiała. Najważniejsze, żeby nie bolało.
Moi mili przepraszam, że ten post teraz, kiedy świętujecie, bawicie się, ale tak wygląda nasze życie. Taki mieliśmy rok, taki mamy Sylwester. Lekarze oglądając Agnieszkę po kilku miesiącach, życzą nam tylko dużo siły, a jej żeby nie bolało.
A jak my sobie radzimy? Musimy. Skoro Agnieszka daje radę, my musimy być silniejsi. Musimy się śmiać, przytulać ją, kochać. Musimy do niej mówić i nie dać po sobie poznać, że jesteśmy słabi. My damy radę. Już się przekonaliśmy, że życie tak łatwo nie potrafi nas złamać. Płaczemy, kiedy ona nie słyszy...
Życzę Wam udanej zabawy! Dużo śmiechu, pięknych rozmów z cudownymi ludźmi! Cieszcie się życiem! Cieszcie się z tego co macie! Niech nadchodzący rok będzie dla Was łaskawy! Niech przyniesie zdrowie, spokój, dobrych ludzi i piękne przygody. Spełnijcie choć jedno marzenie! Dbajcie o siebie, o bliskich. Bądźcie szczęśliwi!!!!

Aniu tulę Was ❤️
OdpowiedzUsuńPrzytulam! <3
UsuńAniu, tulę mocno i nieustająco myślę o Was.
OdpowiedzUsuńDziękuję i gorąco pozdrawiam!
UsuńKochani przytulam was mocno ... Trudny czas ... Najważniejsze żeby nie było już bólu Agusi....
OdpowiedzUsuńDziękuję Marysiu! Bardzo ciężko, ale jakoś musimy przetrwać ten czas. Serdecznie pozdrawiam!
UsuńOby ten nowy rok był jednak troszkę lepszy. Sił dla Was, życia bez bólu dla Agi... Tylko tyle i aż tyle <3
OdpowiedzUsuńDziękuję Liluś! Byle nie bolało. Tylko tyle i aż tyle... Przytulam kochana! <3
UsuńDużo sił Kochani … przytulam Was! Jesteście wspaniałymi Rodzicami a Aga dziewczyną!!!
OdpowiedzUsuńDziękuję! Tak, Agnieszka jest wyjątkowo silnym człowiekiem <3 Gorąco pozdrawiam!
UsuńAniu przytulam Was mocno i ze łzami w oczach 😞 Kochana Królewna, której życie nie oszczędza . Życzę dużo siły , Agi i Wam kochani . Sercem całym z Wami jestem i nikomu nie życzę takich przemyśleń i podsumowań , a już na pewno nie Wam 😞 Jesteście cudownymi rodzicami , Aga o t wie ❤️ Siły i lepszego tego 2026 r😘❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję serdecznie i gorąco pozdrawiam! <3
UsuńPrzesyłam to, co mogę - ciepłe myśli i pełne zrozumienie. Wasza dojrzałość i miłość jest tak... prosta, że aż niezwykła.
OdpowiedzUsuńDziękuję Gosiu! Najprostsza i najsilniejsza, miłość rodziców do dziecka. Żadne bohaterstwo, miłość i troska. Pozdrawiam serdecznie!
UsuńDużo sił na nadchodzący rok życzę. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńDziękuję Karolinko! Pozdrawiam serdecznie!
UsuńWięc róbmy dalej to, co należy do każdego z nas. Wy opiekujcie się dzieckiem, pieniądze i modlitwy niech dalej płyną do swoich miejsc przeznaczenia w nowym roku, a ty Aniu pisz, bo choć to paradoks, leczysz obcych, dalekich ludzi nie mogąc uleczyć własnej córki. Przez te wszystkie lata twoje słowa mają działanie terapeutyczne, nieustannie pracując w sercach i umysłach. Ściskam Was troje.
OdpowiedzUsuńNiezwykłe słowa. Nigdy tak o tym nie myślałam... To budujące co napisałaś. Dziękuję z całego serca i gorąco pozdrawiam! <3
UsuńCiężko wyrazić słowami co czuję po przeczytaniu posta. Przytulam.
OdpowiedzUsuńRównież przytulam! <3
UsuńAniu od lat jestesmy z Wami moj syn jest w Agnieszki wieku. Przytulamy mocno zyczymy wytrwalosci w trudnych chwilach💖Ania z usa
OdpowiedzUsuńDziękuję Aniu! Pozdrawiam serdecznie!
UsuńOd lat podczytuję Pani bloga i jest mi niezmiernie przykro wiedząc, że stan Agnieszki się pogarsza. Dlaczego tu trafiłam? Byłam w podobnej sytuacji, , tym że mój synek po prostu urodził się jako skrajny wcześniak, przeszedł bardzo dużo, w tym reanimacje, wylewy do mózgu i kilka operacji. Był w kiepskim stanie gdy wróciliśmy z nim do domu, dzięki rehabilitacji zaczął chodzić ale dopiero gdy miał prawie trzy latka. Nie mówił, cierpiał na padaczkę i inne schorzenia. Kiedy miał pięć lat dostał zapalenia płuc, w szpitalu pod rzekomo czujną opieką lekarską przestał nagle oddychać. Nie było mnie wtedy akurat przy nim i nie wiem jak to wszystko wyglądało, chociaż mam swoje podejrzenia... Według lekarzy nie oddychał samodzielnie tylko przez maksymalnie dwie minuty i był od razu reanimowany, ale ciężko mi w to uwierzyć bo doszło do niedotlenienia i w następstwie śpiączki. Pod respiratorem spedził dwa miesiące, udało się w końcu odłaczyć maszynerię ale to już nie było moje dziecko... Niedowład czterokończynowy, silne ataki padaczki, tracheo, sonda, potem Peg. Praktycznie zerowa reakcja na otoczenie. Skończyło się nasze życie jakie znaliśmy. Ojciec synka nie ogarnął tych zmian, zostałam sama. Znam z autopsji życie z niepełnosprawnym dzieckiem, ciągłą rehabilitację i wiarę, że będzie kiedyś lepiej, że jakoś się ułoży. Przepłakane noce, codzienny strach i bezsilność. Mój synek odszedł kilka lat temu, wiele się nacierpiał. Pamiętam szpitale, zapalenia płuc,znieczulicę pielęgniarek. Jedna nazwała go warzywem kiedy myslała że nie słyszę. Mam ogromne poczucie niesprawiedliwości do świata i ludzi, ciągle się zastanawiam dlaczego dzieci muszą tak cierpieć, po co to wszystko. Na pewno wie Pani jak to jest... Mogę tylko wirtualnie przytulić bo wiem że ciężkie czasy przed Państwem. Jedyne co to pomaga świadomość, że zrobiliśmy wszystko jako rodzice dla naszych dzieci, wszystko co mogliśmy, fizycznie i emocjonalnie. Życzę mimo wszystko dużo zdrowia dla Agnieszki i braku bólu bo nie zasługuje na to, żadne dziecko nie powinno cierpieć. Nieważne czy ma 10 czy 20 lat, dla rodziców dziecko zawsze będzie dzieckiem.
OdpowiedzUsuńPrzejmująca historia! Dziękuję, że się nią podzieliłaś. Dziękuję za wsparcie. Tak bardzo mi przykro, bo to co spotkało Twojego synka i Twoją rodzinę jest niesprawiedliwe i okrutne!
UsuńWiele razy słyszałam, że powinnam napisać książkę. Jednak tych historii jest zbyt wiele. Zbyt dużo osób może opowiedzieć swoją przejmującą historię. One są tak niezwykłe, że niektórzy nie są w stanie uwierzyć w ich prawdziwość.
Życzę Ci dużo zdrowia i siły! Pozdrawiam serdecznie! <3